Rowery na naszych drogach

Rowery spotyka się u nas od zawsze. Są chyba głównym środkiem transportu we wsiach i małych mieścinach. Spotykamy je też w dużych miastach, w których rowery wykorzystywane są nie tylko jako narzędzie rekreacji, ale i sposób na uniknięcie korków. Wciąż nam jednak daleko do Europy i do krajów o tak bogatych rowerowych tradycjach jak Holandia czy Dania. Tam, przejeżdżając przez miasta rowery spotyka się wszędzie, a przy stacjach kolejek i innych publicznych środków transportu znajdują się nawet wielopoziomowe rowerowe parkingi. Do tego nam daleko, ale daleko też do kultury poruszania się po drogach i do pełnego bezpieczeństwa. Przykładem i większe i mniejsze miejscowości, w których po zmroku przemykają zupełnie niewidoczni rowerzyści. Nie chodzi już nawet o to, że rowery tak jak wszystkie pojazdy powinny być wyposażone w światła i światełka odblaskowe. Chodzi o to, że sami rowerzyści są zupełnie niewidoczni, ubrani w ciemne, szare i monotonne kolory bez odrobiny odblasków, a wystarczyłoby wykorzystać kamizelki sprzedawane na stacjach benzynowych! Zorganizowane grupy rowerzystów zazwyczaj mają dobrze doposażone rowery i kamizelki. Rowerzyści indywidualni zdają się o tym nie myśleć, a już szczytem głupoty (nie bójmy się tego określenia) jest wsiadanie na rower po alkoholu. Niektórym wydaje się, że w takiej sytuacji wystarczy po prostu zrezygnować z samochodu. Nic bardziej mylnego! Po alkoholu rowery są równie niebezpieczne, jeśli dodamy do tego brak jakichkolwiek oznaczeń, np. odblasków, tak nieodpowiedzialnie użytkowane rowery grożą prawdziwą drogową masakrą.